Data pl v0.2 - by KESS Dzisiaj jest niedziela, 15 grudnia 2019 r. 349 dzień roku.  Imieniny: Niny, Celiny i Waleriana  

..:: Dowcipy o facetach ::..

Spotykają się dwaj kumple:
- Cześć, co słychać?
- A no wiesz różnie bywa.
- Słyszałem że się ożeniłeś?
- Zgadza się...
- Ładna ta twoja żona?
- Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej.
- Pokażę ci zdjęcie.
- O Matko Boska!

W kawiarni spotykają się dwaj przyjaciele: Amerykanin i Rosjanin. Obaj opowiadają, jak im się wiedzie. Amerykanin mówi:
- No, oprócz tego wszystkiego, co ci mówiłem, to mam jeszcze 3 samochody.
- Po co ci aż 3 samochody?
- Jednym jeżdżę do pracy, drugi ma żona na zakupy, a trzecim jedziemy do przyjaciół. A ty ile masz samochodów?
- Dwa.
- Czemu tylko dwa? - pyta Amerykanin.
- Jednym żona jeździ po zakupy, drugim ja do pracy.
- No, a do przyjaciół?
- Do przyjaciół to my czołgiem.

Jedzie gość mercedesem i widzi na poboczu faceta grzebiącego w syrence. Pomyślał, że i jego mogłoby to spotkać i zatrzymał się. Okazało się że rozrusznik nie działa.
- Wezmę pana na hol, a jak silnik zapali, to mi pan zamiga światłami - zaproponował właściciel mera. Ruszyli i jadą wolniutko. Nagle wyprzedza ich BMW. Gość w mercedesie:
- Coooo, żadna beema mnie nie będzie wyprzedzać!!!
I w gaz. Mijają wóz policyjny, na radarze 200 km/h. Gliniarz do radia:
- Do wszystkich wozów! Ja śnię!!! Mercedes i BMW prują 200 na godzinę!!!
- No i co w tym dziwnego?
- Za nimi pruje syrenka i jeszcze mruga światłami żeby zjechali na bok!!!

Winnetou i Old Sutherhand zabłądzili na pustyni. Zmęczony Old Sutherhand mówi do swego przyjaciela:
- Wystrzel, może nas ktoś usłyszy.
Winnetou wystrzelił, jednak nikt się nie zjawił. Po chwili Old Sutherhand mówi znów:
- Wystrzel jeszcze raz. Może teraz ktoś usłyszy.
Winnetou znów wystrzelił. Czekają dłuższą chwilę i znów nikt się nie pojawia.
- Wystrzel jeszcze raz!
- Dobrze, ale to już ostatnia strzała!

Jadącego na wózku beznogiego spotyka młody facet i pyta:
- Kupisz pan tenisówki?
- No coś pan, nie widzisz, że nie mam nóg?
Zasmuconego beznogiego spotyka znajomy i pyta:
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony?
- A jakiś facet naigrywał się ze mnie i proponował tenisówki.
- Ja to bym takiego na twoim miejscu w dupę kopnął.
Jeszcze bardziej zasmucony beznogi spotyka następnego kumpla.
- Coś taki zasmucony?
- A wiesz jeden proponuje mi trampki, drugi każe kopać go w dupę... jak tu nie być smutnym?
- Nie martw się stary i strzel sobie kielonka... to cię postawi na nogi...

- Tyle się złego naczytałem na temat alkoholu - mówi Antek do kolegi - że wreszcie sobie powiedziałem: czas raz na zawsze z tym skończyć!
- Z piciem?
- Nie, z czytaniem.

- Wczoraj napadł mnie bandyta z nożem i krzyczał: "Pieniądze albo śmierć!"
- I co zrobiłeś?
- A co miałem zrobić? Śmierdziałem.

Przychodzi facet do sklepu z warzywami i mówi:
- Dzień dobry, jest Piorek?
- Chyba szczy...
- To ja poczekam!

Pewien facet mieszkał z kaczką i obiecał jej kiedyś, że pójdą razem do kina. Wreszcie nadszedł ten dzień. Bileterka jednak nie chciała ich wpuścić. Facet pokazuje, że ma dwa bilety. Bileterka jednak powiedziała, że ze zwierzętami do kina nie wolno przychodzić. Więc facet wyszedł z kina i mówi do kaczki:
- Nie przejmuj się. Obiecałem kino, to wejdziemy do kina.
Po czym wsadził sobie kaczkę w rozporek. Gdy usiedli w kinie, otworzył ten rozporek, kaczka wystawiła głowę i obydwoje oglądają film. Koło faceta siedziała kobieta z mężem. W pewnym momencie mówi ona do męża:
- Słuchaj! Koło mnie siedzi facet, ma rozpięty rozporek i na wierzchu penisa.
Mąż na to:
- Nie zwracaj uwagi.
Po pewnym czasie kobieta znów mówi:
- Słuchaj! Ten facet z tym penisem...
- Mówiłem, żebyś nie zwracała na to uwagi - przerywa mąż.
- Jak mam nie zwracać uwagi? Jego penis zżera mi popcorn!

Na wycieczkę rowerową wyruszyło dwóch facetów. Jadą... jadą... I nagle jeden zatrzymuje się i spuszcza powietrze z kół.
- Co ty robisz? - pyta drugi.
- A siodełko było za wysoko - odpowiada tamten.
Na to ten drugi zamienia miejscami kierownicę z siodełkiem. Teraz ten co spuszczał powietrze zdziwiony pyta się:
- A co ty wyprawiasz?
- Zawracam, z takim idiotą jak ty nie jadę dalej...

Facet jedzie samochodem i słyszy w radiu dla kierowców:
- ... Uwaga! Jakiś wariat na autostradzie A4 jedzie pod prąd...
Słysząc to, odzywa się:
- Jeden wariat? Są tu ich tysiące...

Wchodzi facet do windy a tam schody , nacisnął guzik i poszedł dalej...

Jedzie facet patrzy, a w gałęziach drzewa maluch, a pod drzewem siedzi człowiek i trzyma się za głowę. Facet podchodzi i pyta:
- Jak go Pan tam wpakował?
Na co ten drugi:
- Że mały - wiedziałem, że przyspieszenia nie ma - wiedziałem, ale że się psów boi...

Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc:
- Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy!
- Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech Pan stanie! Jeszcze ktoś chce wsiąść!
Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą:
- No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę!

Leci Owsiak samolotem - wtem silniki przestają chodzić - samolot spada - a w samolocie tylko jeden spadochron! Owsiak zabiera spadochron i już ma skakać - ale w ostatniej chwili krzyczy:
- Siema!!!
Reszta pasażerów woła:
- A my!
- A róbta co chceta!

Trzech facetów spało w hotelu w jednym pokoju na złączonych ze sobą łóżkach. Rankiem budzi się ten z lewej strony i czuje ból między nogami, silny ból. Niedługo potem budzi się ten z prawej i czuje to samo. Jakiś czas później obudził się człowiek śpiący po środku i mówi:
- Słuchajcie! Ale miałem sen! Śniło mi się, że byłem w górach i jeździłem na nartach. Nagle zobaczyłem, że spada prosto na mnie lawina. No to złapałem za kijki i szybko odpychając się udało mi się uciec!!!

Spotyka się dwóch znajomych:
- Gdzie pracujesz? - pyta się jeden z nich.
- Nigdzie.
- A co robisz?
- Nic.
- No to masz fajne zajęcie.
- Tak, fajne to ono jest, tylko że konkurencja ogromna...

Łysy stanął przed lustrem i mówi z dumą do swego odbicia:
- Świetnie się trzymam, sześćdziesiątka na karku i ani jednego siwego włosa na głowie.

Rozprawa w sądzie.
- Dlaczego strzelając do drzemiącego strażnika, użył oskarżony pistoletu z tłumikiem?
- Bo nie chciałem go obudzić proszę Wysokiego Sądu.

Facet do drugiego:
- Dlaczego hoduje Pan kury, dla pieniędzy???
- Nie - dla jaj!!!

- Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy....
- Jak to w trzy oczy? Chyba w cztery oczy?
- Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuje, jedno oko trzeba będzie przymknąć.

- Wyobraź sobie, mojego ojca zamknęli za wyrzucenie kurtki z okna!
- Co? Dlaczego to!
- A no dziadek w kurtce był.

Do biura agencji ubezpieczeniowej wbiega interesant.
- Chciałbym ubezpieczyć dom.
- Bardzo proszę, szanowny panie. Zechce Pan usiąść i chwilkę poczekać.
- Kiedy ja nie mam czasu, on już się pali.

- Z czego byś wolał zrezygnować - pyta się Francuz swego kolegi - z wina, czy z Kobiet?
- A, to zależy od rocznika.

W pewnej zaplutej knajpie w okolicach West City wchodzi jegomość, wyciąga monetę 5-centową, podrzuca, wyciąga kolta i trafia w monetę:
- I'am Lucky Luck!
Wchodzi następny, tym razem z 1 centówką i trafia bez pudła:
- I'am Billy McColt!
Wchodzi trzeci, podrzuca 50 centów, wyciąga pistolet, trafia w barmana:
-I'am sorry....

Idzie garbaty po schodach patrzy, a na górze stoi Łysy - nagle Łysy się odzywa:
- Ty, gdzie tak pędzisz z tym workiem?
- Na Łysą Górę.

- Dokąd biegniesz?
- Chcę zapobiec bijatyce!
- A kto się chce bić?
- Ten co mnie goni!

Do czego podobny jest mężczyzna?
- Do papieru toaletowego, bo się przykleja do każdej dupy.

Uwaga Panowie. Ariel to bardzo niebezpieczny proszek. Jeden facet przez pomyłkę użył tego zamiast płynu do kąpieli i..... ślady po jajkach znikneły...

Do właściciela firmy przychodzi pewien jegomość i mówi:
- Wczoraj umarł pański wspólnik, prawda?
- Prawda.
- Gdyby pan się zgodził, jestem gotów zająć jego miejsce.
- Nie mam nic przeciwko temu. Naturalnie o ile grabarz się zgodzi...

Skazany opuszcza salę rozpraw.
- Ile ci dali? - pyta się kolega.
- Trzy niedziele.
- To mało.
- Ale palmowe.

Rozmowa w barze:
- Kolego, postaw piwo.
- Przecież się nie przewróciło?!

Rozmowa przed kasą PKP.
- Poproszę bilet.
- A dokąd?
- A co pani taka ciekawa?

- Co oskarżony ma na swoją obronę? - pyta się sędzia.
- Wysoki Sądzie. Z domu rodzinnego wyniosłem dużo... Nie powiem. Ze szkoły też sporo... A z pracy to tylko te głupie pięć ton cementu...

Wyzywa się dwóch facetów.
- Ty idioto, ty stary pedale...
- No no no... Licz się ze słowami... Tylko nie stary.

Facet przechodząc obok ekskluzywnej restauracji widzi innego faceta wysiadającego z luksusowego samochodu z piękną kobietą trzymaną za rękę i wielkim ptakiem na tylnim siedzeniu samochodu. Zaintrygowany podchodzi i pyta się:
- Panie a co to za dziwo?
Facet mu odpowiada:
- Widzi pan, miałem takie zdarzenie: złowiłem złotą rybkę i spełniła ona moje trzy życzenia: jestem bogaty, mam piękną kobietę... i tylko to trzecie życzenie: chciałem mieć dużego "ptaka" (penisa) i patrz pan co za bydlę za mną chodzi...

- Jeśli facet nie widzi na jedno oko i mija na drodze gówno, to ile gówien widzi?
- Dwa. Jednym okiem widzi jedno gówno, a drugim gówno widzi.

Rozmawiają dwaj kumple:
- Słyszałem , że byłeś pół roku we Francji?
- Tak.
- A jak sobie radziłeś z językiem?
- No cóż, początkowo się trochę brzydziłem...

Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich bierze co chwilę, a drugi tylko moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał:
- Proszę mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi?
- Łapię na pastylki na syfilis - zadrwił ten drugi.
Pechowy zostawia sprzęt na brzegu, wskakuje do swojej "Syrenki" i jedzie do najbliższej apteki.
- Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis.
- A co, złapał pan? - zainteresował się życzliwie aptekarz.
- Jeszcze nie, ale znam super miejsce!

- Co Ci się stało w oko?
- Dostałem śrubokrętem.
- Przez przypadek?
- Nie, przez dziurkę od klucza...

- Ilu was pracuje?
- Z majstrem siedmiu.
- A bez majstra?
- Bez majstra to nikt nie pracuje.

Na budowie majster widzi jak facet dźwiga na plecach worek cementu, zwraca mu uwagę:
- Panie, a nie łatwiej by było na taczce?!?
- Próbowałem, ale mnie kółko w plecy uwiera!

- Co zrobili robotnicy, gdy jeden z ich kolegów spadł z bardzo wysokiego rusztowania?
- Zaśpiewali: Och plaaama, plaaama, co za pech...

Wchodzi facet do autobusu i kasuje 100 biletów.
- Po co pan kasuje tyle biletów - pyta się kanar.
- No wie pan - jak zgubię pierwszy, to zostanie mi drugi, jak zgubię drugi to...
- Co się stanie jak pan zgubi wszystkie bilety?
- To mam jeszcze miesięczny.

Spotykają się dwaj faceci.
- Dokąd idziesz?
- Na próbę chóru.
- Co wy tam robicie?
- Gramy w karty, pijemy wódkę i piwo.
- A kiedy śpiewacie?
- Jak wracamy do domu!

- Cześć stary! Dawno się nie widzieliśmy! Słyszałem, że masz czworo dzieci. Kiedy piąte?
- Nie chcę piątego. Czytałem, że co piąte dziecko rodzi się Chińczykiem.

- Ty Józek, gdzie ty się tak nauczyłeś drzewo rąbać?
- Na Saharze.
- E nie pierdol! Przecież Sahara to pustynia...
- No, teraz to już jest pustynia.

Jeden facet przedstawia się drugiemu.
- Kowalski.
- Biegunka.
- Ooo, to rzadkie nazwisko.

Mężczyzna prosi kioskarkę o paczkę prezerwatyw. Ogląda ją dokładnie i pyta, czy są elektronicznie testowane.
- Niech pan ich nie bierze - radzi mały chłopiec stojący tuż za nim - one spadywują.

Facet miał papugę, która bardzo lubiła dzwonić. Ponieważ dostawał bardzo wysokie rachunki za telefon, powiedział jej:
- Jeśli jeszcze raz przyjdzie wysoki rachunek, to przybiję cię gwoździami do ściany.
Papuga długo nie dzwoniła, ale nałóg okazał się silniejszy. Po miesiącu facet dostał rachunek i się wściekł. Przybił ją do ściany. Papuga wisząc patrzy obok i widzi Jezusa. Pyta się:
- A ty ile już tu wisisz?
- Będzie ze 2000 lat.
- To gdzie ty dzwoniłeś!?!

Jechał arab przez pustynię na wielbłądzie i było mu bardzo ciepło. Nagle obok niego przebiegł facet i pobiegł do oazy. Arab dogonił faceta w oazie i pyta, czy mu nie jest zbyt ciepło, gdy tak biegnie.
- Nie, bo jak biegnę, to pęd powietrza mnie chłodzi, a czym prędzej biegnę, tym jest mi chłodniej.
Arab pomyślał i postanowił popędzić wielbłąda. Niestety wielbłąd po kilku kilometrach przewrócił się i padł. Arab wstał, obejrzał zdechłego wielbłąda i zawyrokował:
- Chyba zamarzł...

Pełznie umęczony facet po pustyni i widzi w oddali jakąś budkę. Podpełza do niej i szepcze:
- Wody, wody...
Na co facet:
- Przykro mi, ale sprzedaję krawaty...
- A po jaką cholerę mi na pustyni krawat - myśli facet i pełznie dalej. Nagle w oddali znów zamajaczyła mu się jakaś budowla. Podpełza bliżej i patrzy - knajpka. Uradowany wpełza do niej i szepcze:
- Wody, wody...
Na co barman odpowiada mu:
- Przykro mi, ale bez krawatów nie przyjmujemy...

Przychodzi facet do szefa i mówi:
- Panie kierowniku, ja mam taki mały interes...
- To co pan z tym do mnie przychodzi... Od tego są lekarze!!!